MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z OWERLOKIEM

tytuł roboczy: "owerlok, zmora czy zbawienie?"

ostrzegam! tekst może być długi i nużący!
ps. osoby mające coś do roboty, lepiej niech go sobie podarują i obejrzą tylko zdjęcia ;p
ps. nie jest to recenzja maszyny, bo aby być recenzentem, trzeba się na tym znać!

Wszystko zaczęło się od tego, że przeczytałam na blogu u Adeli /Adela Szyje mój ulubiony blog o szyciu :D/
informację o pojawieniu się w sklepach Lidl maszyny owerlok.
Maszyna firmy Singer 14SH754, cena nawet do przełknięcia 599,-
Pomyślałam "no fajnie, przemyślę sprawę".
Już wcześniej myślałam o owerloku, słyszałam, że bardzo się przydaje, jak ktoś dużo szyje. 
A przecież zamierzam dużo szyć! więc to coś dla mnie!
Nigdy natomiast nie miałam kontaktu na żywo z tego rodzaju maszyną,
nie znam jej, nie szyłam na niej i w ogóle NIC. 
Zaczęłam więc przeglądać strony internetowe w poszukiwaniu informacji na temat owerloków i konkretnie "Lidlowego" modelu. 
Pierwsze, co padło mi na oczy, to to że cena jest niższa o 300zł w porównaniu z innymi sklepami /mówimy o tym konkretnym modelu/. 
Wow! No 300zł "na ulicy nie leży"!
Poczytałam, pooglądałam filmiki i zdecydowałam - KUPUJĘ!

Data rozpoczęcia sprzedaży 30 stycznia, otwarcie sklepu 7:00 rano. 
Piszę o tym nie bez powodu. 
Słyszałam bowiem różne historie o szale zakupowym produktów pożądanych z gazetek Lidla ;)
/Adela Szyje to przeżyła kupując swoją maszynę do szycia, o czym można przeczytać TUTAJ/
wprawdzie Adela kupowała maszynę SilverCrest, cieszącą się dużym powodzeniem,
a ja chcę owerlok... myślę więc sobie - może szału nie będzie?
"Szał" oznacza, że należy stawić się przed sklepem na klika minut przed jego otwarciem,
przyczaić się, w celu jak najszybszego wślizgnięcia się do środka i zdobycia wymarzonego produktu.  
No, jakby jeszcze otwierali o 9:00, ale nie o 7:00 (?)!
ale klamka zapadła,
przecież kupuję... - To co robić?

Nękana koszmarami sennymi, wstałam o 6:15, a o 6:59 byłam pod sklepem. 
A tam tłum! 
chyba z 15 osób! 
Aaaa! 
/boję się tłumów, nie lubię, unikam/
Zbliżam się więc powolnym krokiem do sklepu, w tym czasie sklep został otwarty
i całe towarzystwo wpadło do środka.
Ja z ociąganiem za nimi, jeszcze wózek i też do środka.

/Oczywiście, że kosze z nowościami są na samym końcu sklepu! bo może jeszcze coś wrzucicie do koszyka (?)/
Zbliżam się do punktu X, a tam ten tłum skumulowany, coś gmera w tych koszach. 
znowu - Aaa!
Widzę są maszyny!
... a ten tłum gmera w bluzkach i leginsach z gazetki za 34,99,- :p

no i oto MAM!
A TAK PREZENTUJE SIĘ NASZA RODZINKA! :D

 ps. do zdjęcia stanęły razem, ale taki układ na biurku, to nie wygodny przecież!
coś muszę wymyślić, bo biurko jedno, a maszyny dwie
- a nie chcemy kłótni ;p

Przy okazji porządeczki zrobiłam :D

 Kot Leon wszystkiego pilnuje!

  Muszę się przyznać, jestem z tych, co lubią porządek ;p
mój Mąż wolałby pewnie inaczej, a może nie (?)

Ale wracając do owerloka.
Początki były koszmarne.
Nie znam, nie umiem, pierwszy raz na oczy widzę! czytam więc instrukcję.
Okazuje się, że albo mnie jakaś pomroczność wzięła, albo instrukcja przez kosmitę napisana!
Nic nie rozumiem! A całe dotychczasowe życie byłam "techniczna", instrukcje dla mnie to pestka, bułka z masłem. 
Więc to mi się coś stało?
Sama już nie wiem. 
Instrukcja przejrzana, zastanawiam się "co autor miał na myśli?" 
Zacznijmy od podstaw. Jak nawlec cztery nici? Idę wedle instrukcji, którą mam ochotę: 
a. wyrzucić przez okno 
b. spalić 
c. podrzeć w drobny mak!
d. odesłać producentowi, z wytknięciem wszystkich niedorzeczności i niekompetencji itd. 
W końcu zwycięstwo! nawlekłam... szyję... i źle :(
marszczy się cosik...
Zniechęcona porzucam tę robotę, udaję się do innego źródła - internetu :)
Znajduję filmik jak nawlec nici, jak szyć, co i jak :D
Jupi! jestem uratowana! = uradowana!

Teraz już wiem, że owerlok będę głównie używać do wykańczania brzegów, podoba mi się nóż, 
który przy obrzucaniu brzegu od razu obcina materiał :) 
może kiedyś spróbuję też szyć dzianiny, zobaczymy :) 
Podobno maszyna posiada coś takiego, jak transport różnicowy (dyferencjał), co pozwala szyć dzianiny, 
jedwab, materiały elastyczne, czy koce. Dla mnie to na razie "czarna magia".
Podoba mi się też fakt, że nie będę musiała przy każdym wykończeniu, zmieniać stopki w mojej maszynie, 
ściegu i np. koloru nici; tylko przesiądę się do mojego owerloka i JUŻ!

Owerlok posiada 6 różnych ściegów, gdzie w pięciu z nich można zmieniać np. szerokość. 
Ja będę używać tych...


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona, będę używać! Nie boję się! ;p
Dziękuję, jeżeli przeczytaliście cały ten tekst,
wiem, pierwszy raz się rozpisałam ;p

ps. nieśmiało witam nowych obserwatorów, bardzo mi miło :D
 ps. dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, dodają mi zapału i skrzydeł! :D

Buziaki! :)



33 komentarze:

  1. Przeczytałam post jednym tchem i wcale nie jest za długi:))))) Przykro mi, że sugerowana moimi doświadczeniami zakupowymi musiałaś wstać tak wcześnie:)))) ale cieszę się, że kupiłaś to, co chciałaś. Jak patrzę na Twojego Singerka i czytam relację to aż mnie ochota bierze żeby taką maszynę też mieć:))))) Jak oglądał ściegi, które wybrałaś to jestem pewna, że ja też tak chcę wykańczać moje prace:)))) Łypiąc okiem na lśniącą Janome obok Singera to aż mnie zazdrość bierze, bo ja też taką maszynę chcę kiedyś:))))) No, ale relacja, maszyny i ten porządeczek w szufladzie jest niczym wobec tych cudownych gałek w gwiazdki!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zamiast przyglądać się maszynom to ja ciągle zezują na te gałeczki i z zachwytu wyjść nie mogę:)))))))

    A tak na poważnie już - cieszę się, że maszyna okazała się trafionym zakupem. U mnie w Lidlu ciągle stoi kilka (wczoraj wieczorkiem teściowa była i nawet dzwoniła z pytaniem czy jestem pewna, że nie chcę kupić....no i byłam pewna.....dzisiaj już jestem mniej pewna:))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że zakup udany. Może to dziwne ale z overlokiem mam same ciepłe skojarzenia...moja Babcia była krawcową i pamiętam ją przede wszystkim przy ów overloku, na ktorym było mnóstwo szpulek z nićmi. Uwielbiałam przypatrywać się jak szyje.
    Z zakupami w lidlu tak jest hehe kilka razy napalilam się na jakąś rzecz i niestety przepadłam w tlumie i nie zdążyłam;)

    Pozdrawiam weekendowo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre mieć takie piękne wspomnienia, można się do nich uśmiechać :)
      pozdrawiam bardzo :D

      Usuń
  3. Aha..u nas też kolejki są przed otwarciem Lidla... :/ Kiedyś to nawet 100 ludzi była!! :-o Na szczęście tam nie stałam, tylko ze słyszenia wiem... ;) Dobrze, że Tobie zakup się udał :)) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 ludzi! ciekawe co "rzucili"?
      pozdrówka :D

      Usuń
  4. Przeczytałam do końca, również jednym tchem :) Piękne masz stanowisko pracy :D
    Sama też niedawno chciałam szyć hehe, dostałam nawet staaaaarą maszynę do szycia w walizie, ale niestety przechowywana była widocznie w wilgoci i cała jest zardzewiała, trzeba będzie się napocić żeby spróbować chociaż przywrócić ją do jakiegoś stanu sensownego (o ile jest to w ogóle możliwe). Nie wiem czy przyjdzie mi szyć, ale w życiu to trzeba się zdecydować :P wielu już rzeczy próbowałam, ale nic mi tyle radości nie sprawia jak praca w moim warsztacie z drewnem :))
    A Ty szyj szyj bo świetnie Ci to wychodzi ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Nevrinn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nigdy nie miałam możliwości popracować z drewnem, a może też to stałoby się moją pasją? :D
      buziaki :)

      Usuń
  5. Jak już wspomniałam wcześniej-teraz żadna siła nie oderwie cię od tego biurka ;)
    Czekam na efekty szyciowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. we wtorek Kabaret Hrabi mnie oderwie /idę się pośmiać/ ;p

      Usuń
  6. moja maszyna wlasnie mi (delikatnie mówiąc) zdechła :( kasy na nowa póki co brak.... zazdroszczę zakupu i zyczę powodzenia :)))

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykro mi :( może można ją reaktywować? trzymam kciuki i "nie dziękuję" ;p wiadomo, bo zapeszę!

      Usuń
  7. Gratuluję zakupu! Teraz mając overlocka zwojujesz świat swoim szyciem :D W ogóle mam prawie identyczny stolik, tyle że fioletowy i bez gwiazdek :P ale też z szufladą i maszyną, overlockiem w takiej samej pozycji :D Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chciałam owerlok odkąd słyszałam w "młodości" od mamy "ale ta dzianina będzie się pruła bo nie mamy owerloka". W efekcie nie szyję niczego.

    Rozpisuj się częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie jest za późno,
      no chyba, że na zostanie np. gimnastyczką artystyczną (?)
      ;p

      Usuń
  9. Gratuluję zakupu,,,overlock to super sprawa :))Ach,narobiłaś mi ochoty na kupno!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurka!
    Jak ja bym chciała umieć szyć, póki co tylko się uczę ;D

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  11. takie cuda w lidlu:)
    Wypróbuj na dzianinie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się polubimy i wypijemy kilka kawek :)

      Usuń
  12. Też go mam! I też zakochałam się :) Dziś nakupowałam sobie nici (bo 3 czy 4 z jednego koloru u mnie nie było) i jutro będę testować trochę bardziej niż przedwczoraj. Odebrałam też swoje zamówione dresówki, więc tak coś czuję, że będę szyć sobie jakąś bluzkę/tunikę przy pomocy tej maszynerii :)

    p.s. piękne masz stanowisko pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jestem ciekawa Twojej opinii! napisz coś koniecznie na swoim blogu :)
      ps. dziękuję :D

      Usuń
  13. Ale piękny kącik!!!marzę o takim!;)
    buźka

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki, że zajrzałaś do mnie. Fajnie u Ciebie i tez będę zaglądała. Przeczytałam o overloku i żałuję, że nie wiedziąłam , że są w lidlu, jakoś rzadko tam zaglądam ale jutro polecę, może będzie jeszcze czekał na mnie. pozdrawiam , jutro wpadnę do Ciebie na dłużej hej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wpadaj, będzie mi baaardzo miło :D
      a Twój blog jest moim nowym odkryciem :)

      Usuń
    2. Dzięki za miłe słowa.
      Byłam w Lidlu i są owerloki , cztery ale głupia nie wzięłam pieniędzy ale pojadę jeszcze raz po południu i kupię. Zawsze myślałam o zakupie ale jak mówisz takie same sa w sklepach droższe to się zdecyduję, pozdrawiam

      Usuń
    3. jak dużo szyjesz, a zauważyłam, że TAK :D
      to na pewno się przyda... ja używam swojego teraz codziennie :)
      pozdro slę też :D

      Usuń
  15. Bardzo dziekuję za Twoją opinie :) I za przykłady. Mam nadzieje że niedlugo i u nas na wyspie będą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaka tam opinia ;p
      raczej mój punkt widzenia, jako laika w temacie owerloków :)
      pozdrawiam serdecznie :D

      Usuń
  16. Hahaha post bardzo miło się czyta :) mam ten sam problem, tzn zaczynam overloku zakupiony wybrałam Łucznika i stoi. Boję się go dotknąć :D a tak o nim marzyłam i nie wiem jak do niego podejść, a rzeczy sie piętrzą do przeszycia. Dodatkowo córeczka nie daje się skupić do ogarnięcia tematu co i jak, zeby sobie palców nie poprzecinac ... O tyle mam łatwiej, że nici były założone, ale co sié odwlecze ... ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Droga Autorka bloga zajrzałam do Ciebie pierwszy raz. Jest uroczo. Masz super kącik do szycia. Mam małe pytanko. Czy nadal jesteś zadowolona z overa Singera. Też go właśnie zakupiłam i jestem ciekawa opinii użytkowniczek tego modelu. Trochę czytałam w necie, zdania są podzielone. Dlatego pytam osób, które już jakiś czas na nim pracują. Pozdrawiam, Dina

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz ★